Wrzesień w tym roku stoi pod znakiem wielu nowości. Jedną z nich jest fakt, że uczniowie nie zaznają już uroków gimnazjum. Dlaczego akurat tutaj o tym piszę? Pierwsza płyta dla muzyka jest jak pójście do nowej szkoły, niby dalej się uczysz, ale z nowym bagażem doświadczeń i w nowym otoczeniu. Tak samo jest z Mery Spolsky. Pierwszy raz usłyszałem ją na festiwalu w Opolu w 2015 roku i od tamtej pory przyglądam się jej muzycznym działaniom, czego efektem jest recenzja jej nowego etapu – debiutanckiej płyty.

W dzisiejszych czasach ciężko jest określić, jaki gatunek muzyczny tworzy artysta. Wszystko ewoluowało do tego stopnia, że inspiracje można czerpać z najbardziej odległych stylów. „Miło Było Pana Poznać” jest właśnie jedną z takich płyt, którą można nazwać eksperymentalną i na pewno nie będzie to negatywne stwierdzenie.

Album składa się z 11 utworów i, co warte uwagi, cały jest w języku polskim. Mery w każdej piosence bawi się słowem. Słychać w tym panującą frajdę oraz lekkość. Dobrą reklamą dla tego debiutu są dwa dotychczasowe single „Miło Było Pana Poznać” oraz „Alarm”. Jeśli spodobały Ci się te dwa utwory, to płyta powinna znaleźć się w Twoim odtwarzaczu, ponieważ całość utrzymuje się w tej charakterystyce. Jeśli spodziewasz się, słuchaczu, pozytywnych wrażeń, to zapewniam, że ja przez 41 minut na tym krążku nie zaznałem nudy.

Na uwagę zasługują „Wrzesień (Nie Zrób Mnie W Konia, Au!)” i „Niema Mery”, które po pierwszych przesłuchaniach tej płyty uznaję za ulubione kawałki tuż obok piosenki tytułowej. Wydaje mi się, że ta płyta może namieszać wśród tegorocznych debiutantów, czego życzę autorce. Mimo tego, że dopiero ten album się ukazał, to już jestem ciekawy w jakim kierunku pójdzie Mery. Nie bez powodu to piszę, ponieważ miałem okazję usłyszeć ją w lirycznym utworze z Arminem Szymańskim pt. „Taka Być Już Umiem”. Miejmy nadzieję, że i z takiej strony w przyszłości da się poznać.

Ta płyta jest dla osób oczekujących lepszej formy polskich muzyków. Cieszy dodatkowo fakt, że z roku na rok ta forma jest coraz lepsza. Mery jest też potwierdzeniem reguły, że nie trzeba zaistnieć medialnie, aby robić dobrą robotę. Czego efektem jest „pierwsze dziecko” piosenkarki. Miło było Panią poznać, Pani Spolsky. Mam nadzieję, że kolejne nasze spotkanie odbędzie się podczas jesiennej trasy koncertowej. Do zobaczenia!

Ocena: 8/10

Przemysław Łata

17.09.2017r.