„Pan Pozor” – solowy projekt Michała Poźniaka jak i tytuł jego najnowszej płyty. Pan Pozor zrobił kawał dobrej roboty przy komponowaniu muzyki na ten krążek. Wśród pozycji na płycie mamy 5 piosenek i 3 melodie, a to wszystko w 23 minutach i 23 sekundach!

Cała płyta znajduje się na pograniczu punku, rocka i muzyki akustycznej, jednak żaden z gatunków znacząco nie przeważa, czego efektem jest bardzo zrównoważona i przemyślana kompozycja płyty. Pomimo tak krótkiego wydawałoby się czasu trwania, po przesłuchaniu płyty nie ma się wrażenia, że minęło trochę ponad dwadzieścia minut. Jest to zasługą, jak wcześniej wspomniałem, dobrej muzy i konkretnych tekstów.

Teksty Pana Pozora są utrzymane w punkowym duchu sprzeciwu wobec rzeczywistości, polityki, ekonomii i wartości, które próbują nam narzucić inni, chociaż pojawiają się też teksty o marzeniach i o tym jak rzeczywistość je weryfikuje. Szczególnie przypadła mi do gustu piosenka „A jak umarł Pan bogaty”, która w smutny, ale prawdziwy sposób, pokazuje jak wartościowani są ludzie: jesteś bogaty – jesteś kimś ważnym, jesteś biedny – jesteś nikim. To właśnie przykład punkowego tekstu, ale napisanego do wolniejszej akustycznej muzyki, co dodaje piosence nastrój powagi i smutku. Piosenki „Miej więcej” i „Tylko tak dalej” to prześmiewcze pochwały życia dla sukcesu, przekładania wartości materialnych ponad wszystko, a także „gratulacje” dla wszystkich, którzy doszli do czegoś dzięki układom i korupcji.

Teksty na tej płycie, jak na punk przystało, odnoszą się bardzo mocno do codzienności i patologii, która nas otacza.Mamy tu typowo punkową perkusję i riffy, jak choćby w „Mniej więcej”, melodie utrzymane w typowo rockowych klimatach jak „As I was saying”, czy wolniejsze i skłaniające do przemyśleń kawałki takie jak „On i Ona”.
Na koniec kilka słów o realizacji dźwięku. Wszystko jest na swoim miejscu, perkusja ma moc, gitary i bas są nagrane bardzo czysto, a do separacji instrumentów nie można się przyczepić. Miło zaskoczyło mnie częste przybliżenie basu względem gitar, co nie jest częstym zabiegiem w dzisiejszej muzyce.

Wszystkie opisane aspekty dają poczucie, że w płytę włożono sporo pracy, a efekt nie jest przypadkowy, tylko świadomy i zamierzony. Pomimo tak krótkiego czasu trwania (mogłaby być dłuższa), płytę słuchało mi się bardzo przyjemnie i sądzę, że nie raz jeszcze do niej powrócę.

Kuba Wróblewski